Shop More Submit  Join Login
About Deviant Member Marcin27/Male/Poland Groups :iconzielona-gora: Zielona-Gora
 
Recent Activity
Deviant for 6 Years
Needs Premium Membership
Statistics 571 Deviations 3,829 Comments 15,682 Pageviews

Newest Deviations

Moja skromna galeria - zapraszam wszystkich wędrowców, którzy tu trafili, zapewniam przednią zabawę, szczególnie jesli lubicie zbroje i historię ;)

No czasem znajdziemy tu ludzi i różne Eventy ^^
Czasem bezwstydnie popełniam wiersze ...

Random Favourites

Groups

Activity


Ku zatraceniu...
Pragnę kochana Twych ust skosztować
Wtulić me wargi w twych warg fakturę
Na twarzy rumieniec dotykiem malować
Czułością wywołać na licach purpurę


Dotykać twej skóry dłońmi ciepłymi
Szukać miejsc zaklętych, żar rozpalając
Aksamit jej badać palcami czułymi
Rozkosz nieziemską obojgu sprawiając


Gdy wargi przygryzasz w zadziornym wyrazie
A usta moje im dech odbierają
Gdy ciała się łączą w ognistej ekstazie
A słowa bezwstydne wciąż boga wołają


Mnie w sercu coś kłuje, twą rozkosz odbiera
Niweczy te cuda z przyjemnej ciemności
To promień słoneczny me oczy otwiera
I wzywa poranek ... do samotności
Ku zatraceniu...
Proszę o wyrozumiałość ... to mój pierwszy wiersz, chyba od roku ... albo i dłużej? Nie wiem ... pisało się go z jednej strony łatwo, a z drugiej bardzo ciężko ... nie jestem z niego w ogóle zadowolony, ale i tak chce go dodać, pokazać, że się staram, że coś się tam tli, że może kiedyś wrócę na stałe? Kto wie ...
Loading...
Witajcie czytelnicy (O ile jacyś tu jeszcze są),

Nie pisałem nic niemal przez rok - dość długo - ale postanowiłem się poprawić, bo doszły mnie słuchy, że jacyś ludzie jeszcze tu czasem zaglądają i chcą wiedzieć co u mnie ;)

Więc zabieram się za maksymalne streszczenie mojej podróży, całego roku, planów ... uwaga:

Pojechałem, zwiedziłem, wróciłem, zmieniłem, zmieniam nadal ;)

Ha! To mi się udało :D


A tak poważniej.


Moją wyprawę rozpocząłem od poważnego planowania trasy i określenia jakiego rodzaju sprzęt przyda się podczas pieszo-stopowej wędrówki dziczami Europy, jak się okazało później - kompas, saperka, hubka i krzesiwo są całkowicie nieprzydatne ^^ 4kg mniej! Dresów za wiele też się nie przydaje, a skarpetek i majtków nigdy za mało. No ale kontynuując: 
Wyruszyłem z Zielonej Góry autokarem w kierunku granicy, łażenie po Polsce jest fajne tylko w górach, a nie miałem ochoty płacić jeszcze mandaciku za rozbijanie namiotu (Paranoja! W całej europie rozbijać namiot można niemal wszędzie, a u nas durne przepisy), no więc później przemierzyłem trasę do Munchen, Augsburga, Salzburga, następnie wzdłuż Alp do Berchtesgaden, gdzie z namiotu miałem jeden z najpiękniejszych widoków świata (Watzmann). Następnie między alpejskimi szczytami wędrowałem aż do Insbrucka, gdzie z powodu infrastruktury (Sieć autostrad) zmuszony byłem do "stopowania" z Polskim Tirowcem, któremu pomagałem w rozładunku w zamian za podwózkę. Na granicy Szwajcarii (spluwa!) odmówiono mi wstępu - bo w ich mniemaniu NIE JESTEM TURYSTĄ. Tak - plecak, karimata, namiot, drogi sprzęt, dobre buty ... jestem MENELEM :D Sądzili, że chcę dostać się do Szwajcarii by żebrać i żyć z ich zasiłków ... nie no - spoko :D 
Moja wcześniej wyznaczona trasa zmieniła kierunek i udałem się na południe - w kierunku Włoch (pół-spluwa), poprzez Masyw Alpejski przebiłem się w miejscowości Brennero. Dopiero podczas takiej drogi człowiek uświadamia sobie jak działają Góry - gdy spałem po Austriackiej i Niemieckiej stronie Alp, w nocy spałem pod dwoma śpiworami, czasem jeszcze w kocu no i nie zaszkodziło włożyć dres ... a gdy przedostałem się na "śródziemnomorską" stronę masywu - UPAŁ! Bogowie - jak tam było ciepło xD Póżniej Bolzano, Trento, Verona (Ludzie płacą za sesję ślubną na tarasie R&J około 5000 Euro ... przecież to postacie fikcyjne >.<), później dostałem się do Bolonii, gdzie spotkałem polskiego księdza, który po krótkiej pogawędce zabrał mnie do klasztory koło Florencji! (Najpiękniejsze miasto evaaaar), w klasztorze spędziłem tydzień. Pośród pięknych wzgórz Toskanii, zapachu lasu, gajów oliwnych, w ciszy i spokoju kontemplując życie. Po tygodniu dostałem transport do Florencji (nawias jak wyżej), tam zabawiłem 2 dni, poświęcając 90% czasu na zwiedzanie, spotkałem ludzi z całego świata, później odbyłem najdroższą podróż pociągiem ever ... 8 Euro do Bolonii xD (Bilet normalny) Ihcsiejszy odpowiednik PKP jest bardzo tani, schludny i w ogóle, jechało się całkiem całkiem, konduktorzy nie znają ani słowa po Angielsku prócz "Heloł", więc jak się już dowiedziałem można jeździć za Free:
- Bońdźorno, billetto
- No
- Billetto 
- No, i don't have
*Konduktor macha ręką* - Inglezje!
Koniec dyskusji, konduktor idzie dalej xD

No a w Bolonii nie ma za bardzo co zwiedzać - jasne, zabytków trochę jest, ale miasto całkiem nie w moim guście, ludzie niemili, ale spotkałem dwie Polki, które pomogły mi znaleźć pewne miejsce, a następnego dnia, gdy ZNÓW! spotkałem jedną z nich zaoferowała mi obiad ^^ (Czujecie? W tak wielkim mieście spotkać kogoś drugi dzień z rzędu w innych miejscach?), jadłem prawdziwą Pizza Italiana, a noc spędziłem w szpitalu ^^ nie - nic mi się nie stało - ale to jedyne czynne zadaszone miejsce, gdzie można za darmo się przespać :D

Później ruszyłem aż do Turynu (nie - nie widziałem całunu), a z stamtąd z kolejnym polskim Truckerem pojechałem aż do Francji. Alpy francuskie są 10x ładniejsze niż te Niemieckie, malowniczo osadzone wioseczki i domki tylko podkreślają ich ogrom. Moim pierwszym większym przystankiem było Chambery, miejscowość między górami z pięknym rynkiem, wieloma zabytkami, najcudowniejszą katedrą jaką widziałem. Miałem nieziemskie szczęście gościć w niej, gdy trenował nowy organista ... Mroczna katedra, zgaszone wszelakie lampy, jeden snop światła padający przez Rozetę ... muzyka. Muzyka w raju. 
We Francji zabawiłem najdłużej - wiele zwiedziłem, poznałem wiele wspaniałych osób, gościła mnie przez tydzień Polsko-Francuska rodzina, która zawsze będzie miała miejsce w moim sercu bo to wspaniali ludzie, a Szyja Rodziny, Anna - będzie mi drugą przyszytą siostrą ;) Bawiłem się w zbieranie winogron, dorobiłem ile trzeba, zwiedziłem Paryż, oczywiście połowa pobytu w tym mieście to Luwr ^^ Wieża Eiffela nie jest taka duża jak mówią, a Paryż to niemal jedyne miejsce gdzie niemal każdy zna Angielski (w reszcie Francji o to trudno). Metro mają urocze, Sekwana nie jest zła, a Notre Dame jest ... strasznie mała o.O Serio! Typowy polski kościół jest 2x większy xD Później wracałem do Polski (z przyczyn ważnych - niestety), ale o dziwo bardziej się cofnąłem, strzeliłem ostry łuk na południe, później północ, zachód, południe, no i w końcu przez caaaaaałe terytorium Niemiec wróciłem na łono ojczyzny. 


A po powrocie ... popracowałem trochę jako Kurier, tylko tyle ^^ Straciłem zamiłowanie do dA, przestałem pisać, nie mam weny, nic mnie nie rusza - niestety. 

No i znów wyjazd, znów Francja, tym razem bardziej zarobkowo. Dzięki bogom narobiłem sobie kontaktów, teraz o pracę łatwiej ;) A jak skończę pracować, ruszam dalej z plecakiem, dokończyć zeszłoroczną trasę. Niestety wbrew pierwotnym planom nie zwiedzę Anglii i Skandynawii, bo w 2015 roku czeka mnie większy wyjazd, na co najmniej pół roku, w mojej wilczej głowie zrodził się pomysł na Himalaje, a dokładniej Nepal :D Więc robię wszystko by w tym kierunku życie się potoczyło. Starą dobrą zasadą ogłaszam to i tu, bym nie mógł się wykpić i powiedzieć "naaaah, zostaję". To będzie największa dotychczasowa przygoda. Połączę przyjemne z pożytecznym, jadę jako wolontariusz-nauczyciel pomagać dzieciakom w domach dziecka, w zamian mając zakwaterowanie i wyżywienie. Praca kilka godzin dziennie, a później góry, kultura i góry raz jeszcze ;) Nie mam ani zamiaru ani ochoty siedzieć w Polsce na tyłku i czekać na zasiłek dla bezrobotnych, lub by czekać aż ktoś kto ma znajomości odpadnie i dostać się w zastępstwie na jego miejsce ... ciągnie mnie w świat, kocham mieć plecak na plecach, to moja droga ^^ 

Tyle chyba wystarczy - na ewentualne pytania odpowiem w komentach - a zdjęcia kiedyś będą - bo nie mam ich jak teraz wrzucać ^^ 
Witajcie czytelnicy (O ile jacyś tu jeszcze są),

Nie pisałem nic niemal przez rok - dość długo - ale postanowiłem się poprawić, bo doszły mnie słuchy, że jacyś ludzie jeszcze tu czasem zaglądają i chcą wiedzieć co u mnie ;)

Więc zabieram się za maksymalne streszczenie mojej podróży, całego roku, planów ... uwaga:

Pojechałem, zwiedziłem, wróciłem, zmieniłem, zmieniam nadal ;)

Ha! To mi się udało :D


A tak poważniej.


Moją wyprawę rozpocząłem od poważnego planowania trasy i określenia jakiego rodzaju sprzęt przyda się podczas pieszo-stopowej wędrówki dziczami Europy, jak się okazało później - kompas, saperka, hubka i krzesiwo są całkowicie nieprzydatne ^^ 4kg mniej! Dresów za wiele też się nie przydaje, a skarpetek i majtków nigdy za mało. No ale kontynuując: 
Wyruszyłem z Zielonej Góry autokarem w kierunku granicy, łażenie po Polsce jest fajne tylko w górach, a nie miałem ochoty płacić jeszcze mandaciku za rozbijanie namiotu (Paranoja! W całej europie rozbijać namiot można niemal wszędzie, a u nas durne przepisy), no więc później przemierzyłem trasę do Munchen, Augsburga, Salzburga, następnie wzdłuż Alp do Berchtesgaden, gdzie z namiotu miałem jeden z najpiękniejszych widoków świata (Watzmann). Następnie między alpejskimi szczytami wędrowałem aż do Insbrucka, gdzie z powodu infrastruktury (Sieć autostrad) zmuszony byłem do "stopowania" z Polskim Tirowcem, któremu pomagałem w rozładunku w zamian za podwózkę. Na granicy Szwajcarii (spluwa!) odmówiono mi wstępu - bo w ich mniemaniu NIE JESTEM TURYSTĄ. Tak - plecak, karimata, namiot, drogi sprzęt, dobre buty ... jestem MENELEM :D Sądzili, że chcę dostać się do Szwajcarii by żebrać i żyć z ich zasiłków ... nie no - spoko :D 
Moja wcześniej wyznaczona trasa zmieniła kierunek i udałem się na południe - w kierunku Włoch (pół-spluwa), poprzez Masyw Alpejski przebiłem się w miejscowości Brennero. Dopiero podczas takiej drogi człowiek uświadamia sobie jak działają Góry - gdy spałem po Austriackiej i Niemieckiej stronie Alp, w nocy spałem pod dwoma śpiworami, czasem jeszcze w kocu no i nie zaszkodziło włożyć dres ... a gdy przedostałem się na "śródziemnomorską" stronę masywu - UPAŁ! Bogowie - jak tam było ciepło xD Póżniej Bolzano, Trento, Verona (Ludzie płacą za sesję ślubną na tarasie R&J około 5000 Euro ... przecież to postacie fikcyjne >.<), później dostałem się do Bolonii, gdzie spotkałem polskiego księdza, który po krótkiej pogawędce zabrał mnie do klasztory koło Florencji! (Najpiękniejsze miasto evaaaar), w klasztorze spędziłem tydzień. Pośród pięknych wzgórz Toskanii, zapachu lasu, gajów oliwnych, w ciszy i spokoju kontemplując życie. Po tygodniu dostałem transport do Florencji (nawias jak wyżej), tam zabawiłem 2 dni, poświęcając 90% czasu na zwiedzanie, spotkałem ludzi z całego świata, później odbyłem najdroższą podróż pociągiem ever ... 8 Euro do Bolonii xD (Bilet normalny) Ihcsiejszy odpowiednik PKP jest bardzo tani, schludny i w ogóle, jechało się całkiem całkiem, konduktorzy nie znają ani słowa po Angielsku prócz "Heloł", więc jak się już dowiedziałem można jeździć za Free:
- Bońdźorno, billetto
- No
- Billetto 
- No, i don't have
*Konduktor macha ręką* - Inglezje!
Koniec dyskusji, konduktor idzie dalej xD

No a w Bolonii nie ma za bardzo co zwiedzać - jasne, zabytków trochę jest, ale miasto całkiem nie w moim guście, ludzie niemili, ale spotkałem dwie Polki, które pomogły mi znaleźć pewne miejsce, a następnego dnia, gdy ZNÓW! spotkałem jedną z nich zaoferowała mi obiad ^^ (Czujecie? W tak wielkim mieście spotkać kogoś drugi dzień z rzędu w innych miejscach?), jadłem prawdziwą Pizza Italiana, a noc spędziłem w szpitalu ^^ nie - nic mi się nie stało - ale to jedyne czynne zadaszone miejsce, gdzie można za darmo się przespać :D

Później ruszyłem aż do Turynu (nie - nie widziałem całunu), a z stamtąd z kolejnym polskim Truckerem pojechałem aż do Francji. Alpy francuskie są 10x ładniejsze niż te Niemieckie, malowniczo osadzone wioseczki i domki tylko podkreślają ich ogrom. Moim pierwszym większym przystankiem było Chambery, miejscowość między górami z pięknym rynkiem, wieloma zabytkami, najcudowniejszą katedrą jaką widziałem. Miałem nieziemskie szczęście gościć w niej, gdy trenował nowy organista ... Mroczna katedra, zgaszone wszelakie lampy, jeden snop światła padający przez Rozetę ... muzyka. Muzyka w raju. 
We Francji zabawiłem najdłużej - wiele zwiedziłem, poznałem wiele wspaniałych osób, gościła mnie przez tydzień Polsko-Francuska rodzina, która zawsze będzie miała miejsce w moim sercu bo to wspaniali ludzie, a Szyja Rodziny, Anna - będzie mi drugą przyszytą siostrą ;) Bawiłem się w zbieranie winogron, dorobiłem ile trzeba, zwiedziłem Paryż, oczywiście połowa pobytu w tym mieście to Luwr ^^ Wieża Eiffela nie jest taka duża jak mówią, a Paryż to niemal jedyne miejsce gdzie niemal każdy zna Angielski (w reszcie Francji o to trudno). Metro mają urocze, Sekwana nie jest zła, a Notre Dame jest ... strasznie mała o.O Serio! Typowy polski kościół jest 2x większy xD Później wracałem do Polski (z przyczyn ważnych - niestety), ale o dziwo bardziej się cofnąłem, strzeliłem ostry łuk na południe, później północ, zachód, południe, no i w końcu przez caaaaaałe terytorium Niemiec wróciłem na łono ojczyzny. 


A po powrocie ... popracowałem trochę jako Kurier, tylko tyle ^^ Straciłem zamiłowanie do dA, przestałem pisać, nie mam weny, nic mnie nie rusza - niestety. 

No i znów wyjazd, znów Francja, tym razem bardziej zarobkowo. Dzięki bogom narobiłem sobie kontaktów, teraz o pracę łatwiej ;) A jak skończę pracować, ruszam dalej z plecakiem, dokończyć zeszłoroczną trasę. Niestety wbrew pierwotnym planom nie zwiedzę Anglii i Skandynawii, bo w 2015 roku czeka mnie większy wyjazd, na co najmniej pół roku, w mojej wilczej głowie zrodził się pomysł na Himalaje, a dokładniej Nepal :D Więc robię wszystko by w tym kierunku życie się potoczyło. Starą dobrą zasadą ogłaszam to i tu, bym nie mógł się wykpić i powiedzieć "naaaah, zostaję". To będzie największa dotychczasowa przygoda. Połączę przyjemne z pożytecznym, jadę jako wolontariusz-nauczyciel pomagać dzieciakom w domach dziecka, w zamian mając zakwaterowanie i wyżywienie. Praca kilka godzin dziennie, a później góry, kultura i góry raz jeszcze ;) Nie mam ani zamiaru ani ochoty siedzieć w Polsce na tyłku i czekać na zasiłek dla bezrobotnych, lub by czekać aż ktoś kto ma znajomości odpadnie i dostać się w zastępstwie na jego miejsce ... ciągnie mnie w świat, kocham mieć plecak na plecach, to moja droga ^^ 

Tyle chyba wystarczy - na ewentualne pytania odpowiem w komentach - a zdjęcia kiedyś będą - bo nie mam ich jak teraz wrzucać ^^ 

deviantID

Martinael's Profile Picture
Martinael
Marcin
Poland
Current Residence: Earth -> Europ -> Poland -> Zielona Góra -> 51*56' N ; 15*30' E
Favourite genre of music: Classical Music, Movie Soundtracks
Favourite photographer: ~Srodas, ~Juchise, ~ChemicalAngelXD
Operating System: W7-Ultimate
MP3 player of choice: Winamp
Wallpaper of choice: Celestial Being Logo
Favourite cartoon character: Asuran from GSD ; Horo - S&W ; Asuka - Evangelion ; Usui
Personal Quote: Sic Semper Tyrannis !
Interests

AdCast - Ads from the Community

×

Comments


Add a Comment:
 
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
(1 Reply)
:iconmirax-chan:
Mirax-chan Featured By Owner Apr 22, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Thank you for the :+fav: :w00t:
Reply
:iconfizzybubble:
FizzyBubble Featured By Owner Apr 17, 2013
[link]

ktoś nas nakrył na pogaduszkach : /
Reply
:iconmartinael:
Martinael Featured By Owner Apr 18, 2013
chyba śnisz :D To nie ja!

Nasze spotkanie wyglądałoby tak --> Prawdziwa historia
Reply
:iconfizzybubble:
FizzyBubble Featured By Owner May 14, 2013
Wobec tego nie spotkamy się nigdy .____. oby.
Reply
:iconmartinael:
Martinael Featured By Owner May 16, 2013
No nie mów mi tak ... to ... przyjacielski uścisk xD
Reply
(1 Reply)
:icontryhonestyy:
tryhonestyy Featured By Owner Jan 29, 2013
Dziękuję : )
Reply
Add a Comment: